Strefy
Gothic Site
Gothic
Gothic 2
Gothic 2: Noc Kruka
Gothic 3
ArcaniA: Gothic 4
Galeria
Gothic Site
» Strona główna
» Redakcja
» Rekomenduj nas
» Banery
» Kontakt

» Toplista Gothic
Suplementy
» Forum
» Wideoteka
» Chat - Gothic
» #gothic
» Głos Khorinis
» Piranha Bytes
» Spellbound
» Wywiady
» Encyklopedia
» Archivum Gothicus
Fanklub
Święte Przymierze
» O fanklubie
» Zakony
» Rangi
» Pojedynki ŚP
» Badania świata Gothic
» Wojny Bogów
» Archiwum konkursów
Dołącz do nas w sieci




Follow GothicSitePHX on Twitter




Zakony

Witaj przybyszu! Czujesz się zagubiony, nie wiesz którą ścieżką podążyć? Poniższe zapiski z pewnością nakierują Cię na odpowiedni wybór.

  • Podziemia Beliara
  • Klasztor Adanosa
  • Królestwo Innosa



  • Podziemia Beliara

    Samotny wędrowiec podążał leśnym traktem. Jego kroki, choć szybkie i zdecydowane, pozostawały jednak bezszelestne. Tylko czasami dał się słyszeć delikatny furkot długiej, czarnej peleryny okrywającej pokaźnych rozmiarów posturę wędrowca. Była już ciemna noc, chociaż akurat to nie miało najmniejszego znaczenia. Tu, gdzie się teraz znajdował, panował wieczny mrok. Mrok, tylko odrobinę rozjaśniany słabym światłem księżyca w pełni. Lecz nawet największa ciemność, nie zmusiłaby piechura do nawet minimalnego zmniejszenia tempa marszu. Cel jego wędrówki, był już bliski.
    Jeszcze chwila marszu i zwarta masa leśnego gąszczu, ustąpiła miejsca otwartej przestrzeni. Wędrowiec zatrzymał się gwałtownie na skraju urwiska. U jego stóp rozciągała się ogromna dolina. Stojąc tak, wydawałoby się - na krańcu świata - spoglądał daleko przed siebie, sięgając wzrokiem aż po postrzępiony górskimi szczytami horyzont.
    Miał przed sobą niesamowity widok. Od skraju urwiska, po majaczący daleko masyw górski rozciągała się równina, gdzieniegdzie porośnięta karłowatym lasem. Wszędzie panowała ciemność i gęsta mgła. Jej białe macki sięgały ponad urwisko, chciwie oplatając stopy podróżnika, jakby chciała zaciągnąć go do swojego siedliska gdzieś w głębi doliny. Najwspanialsze jednak było to, co znajdowało się dokładnie pośrodku tej niesamowitej przestrzeni. Wielka, otoczona potężnym murem forteca, a raczej mocno ufortyfikowane miasto. Ponad nim krążyło kilka smoków pilnując, by nikt niepożądany nie dostał się w pobliże murów obronnych. Poza kilkoma jasnymi punkcikami pochodni na wartowniach wszędzie panowała ciemność. To było Podziemie, cel podróży tajemniczej postaci.
    Wędrowiec ocknąwszy się z zamyślenia, wyciągnął spod poły płaszcza sporych rozmiarów róg i podniósłszy go do ust zadął z całych sił. Rozległ się niski, rezonujący dźwięk, który każdego normalnego człowieka, przyprawiłby o szaleństwo. Brzmiał jak wołanie tysięcy gardeł, wołanie o litość, skamlenie o łyk dawno nie pitej wody. Długi i przejmujący swym okrutnym brzmieniem, aż do szpiku kości. Po chwili przywołana brzmieniem rogu pojawiła się ścieżka. Prawie niewidoczna wśród nagich skał, wiła się ciasnymi serpentynami, schodząc na dno przepaści i niknąc w ponurym lesie. Podróżnik schował instrument i pewnym krokiem ruszył przed siebie. Szedł szybkim krokiem, momentami prawie biegł. Nie znosił otwartych przestrzeni. Z ogromną ulgą zagłębił się w ciemny las i dopiero wtedy lekko zwolnił tempo marszu. Kochał te podziemne chaszcze - poskręcane jak kalekie drzewa, trzask pękających pod stopami wyschniętych gałązek i ten wszędobylski zapach spalenizny. Czuł się jakby cały świat spłonął, a on i jego podziemni bracia, byli jedynymi żywymi mieszkańcami tego, co pod ziemią i na jej powierzchni.
    Niestety, wędrowiec po raz kolejny musiał wyjść na otwartą przestrzeń. Las się skończył, ale tuż przed nim wyrosły potężne i mroczne mury Podziemia. Na ogromnych wrotach siedziały dwie harpie, obserwując ewentualnych przybyszy wychodzących z lasu. Gdy ujrzały znajomą sylwetkę, poderwały się do lotu i z góry obserwowały jak brama rozsuwa się bezszelestnie i wędrowiec wślizguje się do środka. Podziemie...
    Wielka i posępna to kraina. Plątanina długich i ciemnych ulic, przypominała labirynt, z którego nie ma wyjścia. Ciemne ściany domostw niemalże zlewały się ze sobą tworząc mroczne korowody, które zdawały się napierać ze wszystkich stron na przechodzących mieszkańców. A mieszkańcy to byli niezwykli. Obecnie wędrowiec znajdował się w najpodlejszej z dzielnic Podziemia. To miejsce należało do nowicjuszy, przebiegłych i mściwych członków bractwa. To ich obłąkańcze krzyki wydobywały się z mieszczących się nieopodal lochów. To tam trafiali nowoprzybyli. Poddawani przeróżnym próbom i sprawdzianom, byli torturowani na wszelkie możliwe sposoby. W ten sposób sprawdzano ich lojalność i poświęcenie dla Zakonu. Wydostawszy się stamtąd byli już innymi ludźmi, a w zasadzie to już nie były istoty ludzkie. Jak zwierzęta miotali się w poszukiwaniu zajęcia, pragnęli zasług i przychylnego spojrzenia wyższych stopniem. Byli gotowi na wszystko, by chociaż trochę zbliżyć się do ewentualnego awansu. Chcieli kraść, mordować, nawet walczyć między sobą, byleby tylko zakończyć nędzny żywot nowicjusza. Wędrowiec szedł dalej. Po chwili ciemne ściany domostw, nieco „rozluźniły swój ucisk”, sprawiając, że plątanina ulic już nie sprawiała wrażenia takiej zagmatwanej i nieprzebytej. Tą część Podziemia zamieszkiwali Akolici – szczęśliwcy, którym udało się porzucić podły stan nowicjusza. Większość zajęta była wypełnianiem swoich obowiązków. Przeważnie usługiwali rycerzom i magom, a niektórzy byli posłańcami samej Kapituły. Wielu z nich stało pod ścianami ciemnych suteren, tęsknym wzrokiem spoglądając na wznoszący się nad cały miastem, pałac Kapituły i Najwyższej Rady Widm.
    Poszukiwacze. Zrównoważeni i wiecznie skupieni nad swymi obowiązkami. Byli o krok od wstąpienia do elity Zakonu. To oni niedługo mieli wybrać ścieżkę, jaką podążą. W długich, mnisich szatach, bezszelestnie przemykali ulicami modląc się do swego Pana, a gdy kończyli modlitwę, studiowali stare księgi i kroniki Podziemia nieustannie rozwijając się wewnętrznie, tym samym przygotowując do zaszczytu, jaki miał im przypaść w udziale. Przybysz też należał do tego grona i doskonale zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji.
    Zanim ruszył w dalszą drogę, do centrum Podziemia, wędrowiec szczelniej owinął się szatą i głębiej naciągnął kaptur na głowę. Wkraczał do części miasta przeznaczonej tylko dla wybrańców i najbardziej wytrwałych sług Beliara. Był to ogromny plac brukowany czarnym kamieniem, wydobytym z najgłębszych czeluści piekielnych. Tu skupiała się cała energia Zakonu. Porozstawiane dookoła placu, wielkie czarne kamienice, skrywały największe tajemnice Władców Ciemności. Kuźnia, biblioteka, tawerna… To wszystko znajdowało się właśnie tu. Wszędzie było widać spacerujących rycerzy we wspaniałych, błyszczących zbrojach, dostojnych magów w powłóczystych, brunatnych szatach. Na samym środku placu stała ogromna wieża, tak wysoka, że gdyby na Podziemnym niebie bywały chmury, jej szczyt wznosiłby się jeszcze daleko ponad nie. Tu rezydowała Kapituła i Rada Widm. Ogromna budowla otoczona prawie trzydziestometrowymi kamiennymi posągami tych, co odeszli i polegli w chwale, sprawiała niesamowite wrażenie. Nawet ślepiec wyczułby atmosferę nieograniczonej potęgi i władzy, jaka roztaczała się dookoła. Nie sposób było przejść obok nie odczuwając lekkiego drżenia mrocznego serca. Duma i strach. Wędrowiec nie wiedział, które uczucie w tej chwili bardziej targa jego sercem. Pośpiesznie złożył pokłon majestatowi i oddalił się w kierunku Tawerny, gdzie był gospodarzem. Był dumny z faktu, że powierzono mu pod opiekę jedyne miejsce, do którego każdy, niezależnie od rangi i zajmowanego stanowiska, mógł wpaść i w towarzystwie kamratów wychylić kufel czegoś mocniejszego.
    Po chwili drzwi karczmy cicho zamknęły się za wędrowcem.



  • Klasztor Adanosa

    Jak daleko jesteś w stanie sięgnąć pamięcią, zawsze starałeś się unikać wszelkiej maści sporów, w których musiałbyś opowiedzieć się po którejś ze stron; cenisz sobie życiową harmonię, ale nie miłujesz ładu do tego stopnia, by go oczekiwać. Uważałeś się - i najpewniej w głębi myśli nadal uważasz - za wolnego ducha, czyniąc to, co według twojego sumienia czy osobistego kodeksu było właściwe i odcinając się od wpływów wiecznej batalii pomiędzy dobrem i złem. Wierzyłeś, że wszystko jest wieczną mieszanką tych dwóch sił, a równowaga pomiędzy nimi powinna być zachowana.
    Twoja przygoda rozpoczęła się w miejscu, którego próżno szukać na mapach. Zapadł już zmrok, a półmrok w przydrożnej gospodzie rozcinały jedynie nieliczne pochodnie na żółknących ścianach. Nie pamiętasz już jaki przewrotny chochlik sprawił, że tutaj trafiłeś - równie dobrze mogła to być zbyt kręta ścieżka, biegnąca przez okoliczną dzicz, jak i złe przeczucie, gdy spoglądałeś na zniszczone drogowskazy. Siedziałeś spokojnie w kącie, gdy przysiadła się do ciebie nieznana postać, skrywająca twarz pod wilgotnym od deszczu kapturem. Wyraz twojej twarzy, na której malowała się niechęć wymieszana z ostrożnością nie mógł pozostać niezauważony, nie należałeś w końcu do osób, które ufają pierwszemu lepszemu spotkanemu na trakcie podróżnikowi. Gdy tylko rozpoczął rozmowę i przeszliście od słowa do słowa, okazało się, że zna niektóre fakty z twojego życiorysu, które próbowałeś skrzętnie ukryć, a już z pewnością nie ogłaszałeś ich szerokiemu gremium. Rozmowa była zaskakująco długa i spójna, jak na ilość zalegających stół butelek po nie najbardziej przednim z win. Wreszcie rozmowa zeszła na temat klasztoru, ukrytego w pobliskich górach. Miałeś pewne obiekcje co do perspektywy życia zakonnego, nieznajomy szybko jednak rozwiał twoje wątpliwości, gdy okazało się, że członkowie Wielkiego Klasztoru nie stanowią zamkniętej społeczności i właśnie ogłoszono kolejną rekrutację, a szybka decyzja tylko zwiększy twe szanse na dołączenie. Gdy upływały kolejne minuty, a ty wykazywałeś coraz większe zainteresowanie doktryną zgromadzenia, nieznajomy wstał od stołu i ruszył w kierunku wyjścia. Bez chwili namysłu wybiegłeś za nim w otulający wszystko mrok. Pozwoliłeś swemu towarzyszowi prowadzić, gdy ty obserwowałeś jak trakt powoli zmienia się w ledwie zauważalną, porosłą mchem i trawą drogę. Gdzieś w dali sowy rozpoczęły swój cowieczorny, pohukujący śpiew, a nocne owady z zajadłością kąsały cię w twarz i kark. Instynktownie czułeś - mimo ciasnych butów i ciążącej na ramieniu torby - że gdzieś na końcu drogi znajdziesz to, czego zawsze szukałeś. Wreszcie dotarliście na skraj lasu, z którego rozciągał się widok na gęsto porośniętą dolinę, doskonale widoczną w porannym świetle. Wiatr i hucząca w kotlinie rzeka przerywała ciszę, która nagle zapadła. Nawet zwierzęta zdawały się nasłuchiwać, jak gdyby czegoś oczekiwały. Wytężyłeś wzrok; w oddali majaczył zarys budynków, od których czułeś dziwaczną energię, z każdym twym krokiem zdającą się przybierać na sile.
    Sam przed sobą musiałeś stwierdzić, że to, co zobaczyłeś, nie odpowiadało twojemu wyobrażeniu klasztoru: grube fortyfikacje, wzdłuż których przechadzali się uzbrojeni gwardziści w jednorodnych, ciemnobłękitnych mundurach i lamowanych mosiądzem napierśnikach; stukot kowalskich młotów i przewijające się wozy karawan dostawczych. Gdzieś z oddali dobiegał szczęk mieczy i wściekle rzucane komendy. Mijając karczmę na pobliskim wniesieniu, usłyszałeś liczne wesołe krzyki.
    Nie musiałeś czekać długo, by w twoją stronę wyszła niewielka grupa nowicjuszy, wśród których mogłeś zauważyć ludzi, orków, a nawet jaszczuroludzi i elfów.
    -Kim jesteś? - spytał jeden z nich, najwyraźniej starszy doświadczeniem i zakonnym stażem od reszty. Odpowiadając, iż chciałbyś wstąpić w szeregi zakonu, najwyraźniej zaspokoiłeś jego ciekawość. -Nowy - dodał jedynie, uśmiechając się.
    Poprowadził cię brukowanym chodnikiem, byś mógł nasycić wzrok architekturą Wielkiego Klasztoru. Choć pora była wczesna, a nad mokradłami dopiero osiadała mgła, nie czułeś zmęczenia; w twej głowie kołatało się mnóstwo pytań, zbitych w jedną, niespokojną myśl. Chciałeś jak najszybciej stanąć przed obliczem Kapituły Wielkiego Klasztoru i osiąść tutaj na stałe.



  • Królestwo Innosa

    Długa droga za Tobą, dzielny podróżniku, już dawno obrałeś cel swojej podróży i wkrótce miałeś rozpocząć nowe życie. Kierując się na południe mijałeś zielone łąki i gęste lasy, bezkresne pola i liczne osady, aż dotarłeś na miejsce. Masz przed oczyma stolicę ziemi, po której stąpasz, najważniejsze miejsce w Królestwie Innosa. Błękitne niebo nad głową i wiejąca od morza przyjemna bryza potęguje Twój zapał. Już nie możesz się doczekać, kiedy staniesz przed bramą miasta. Z daleka mury otaczające miasto zdawały się być niepozorne, ale dopiero teraz, stojąc u progu widzisz ogrom budowli. Zanim pójdziesz dalej musisz przyjrzeć się zdobieniom, które świadczą o starożytnym pochodzeniu kompleksu, o wielu stoczonych na tych ziemiach bitwach i wreszcie o potędze patrona stolicy, Innosa – boga Świętego Ognia i Światła. Stolica Królestwa stoi przed Tobą otworem, stawiasz swoje pierwsze kroki na ścieżce Wszechmogącego Ognia. Idąc drogą na wprost napotykasz gromadę ludzi, wszyscy zajęci codziennymi sprawami, miasto wprost tętni życiem. Czuć w powietrzu zapach wytapianej stali, najróżniejsze potrawy sprowadzane z najdalszych zakątków kontynentu, a całość dopełnia przyjemna woń dojrzewającego winogrona. Idąc dalej oglądasz jak kowal i inni rzemieślnicy starannie wykonują swoją pracę, a liczni kupcy zachwalają swoje towary - są to Obywatele Stolicy. Do ich obowiązków należy również wykonywanie zadań zleconych przez wyższych rangą Magów bądź Wojowników.
    Zmierzając ku zachodniej części klasztoru spoglądasz na koszary, w których stacjonują wojownicy Innosa, czyli paladyni oraz straż miejska pilnująca porządku w mieście. Kiedyś i oni byli Przybyszami, jednak ciężka praca, wytrwałość i nieskazitelna chęć służenia Innosowi pozwoliły im wstąpic do elitarnego grona kasty wojowników. Mężni rycerze w połyskujących w świetle zbrojach trenują fechtunek bronią białą i dystansową, udzielają wskazówek młodszym kolegom, aby w razie niebezpieczeństwa i oni stanęli w obronie Królestwa. Po zajęciach udają się do osławionych Piwnic, aby skosztować znanego na kontynencie wina. Bardzo byś chciał z nimi wymienić poglądy, ale musisz podążać dalej.
    Idąc powoli kamienną drogą słyszysz huk i zauważasz ścianę ognia, masz prawo się wystraszyć, rozglądasz się dookoła i już wiesz, że to magowie odziani w czerwone szaty, którzy testują magiczne runy i nabierają wprawy w posługiwaniu się magią. Pobliski budynek to ich siedziba, tam mieszkają i pracują. Nieopodal swoje komnaty mają Nowicjusze, sumiennie wykonują zadania zlecone im przez swoich Mistrzów. Uczą się pokory i lojalności, a także zdobywają praktyczną wiedzę od magów. Ci zaś intensywnie wykorzystują cenny czas: ważą mikstury przy stole alchemicznym, inni zgłębiają arkana magii i historie zamierzchłych czasów w stołecznej bibliotece.
    Idziesz dalej, nawet nie dostrzegłeś, ale dotarłeś przed monumentalny budynek, stoją przed nim dwa posągi wojowników. Będąc pod zachwytem tej struktury wypytujesz jednego z napotkanych ludzi: „Co to za budynek?”.
    Ten dumnie odpowiada: „Jest to nasza Świątynia, bardzo piękna, nieprawdaż? W środku przebywają najważniejsze osoby naszego klasztoru”. Chcesz zapytać, aby dowiedzieć się więcej o tych osobach, lecz twój rozmówca przerywa Ci mówiąc dalej: „Wewnątrz zasiada nasz przywódca – Wielki Mistrz Ognia i jego zastępca – Mistrz Ognia. Oni decydują czy ktoś do końca swych dni zwiąże się z Płomieniem i zostanie członkiem Zakonu Innosa, czy będzie musiał go opuścić...

  • Gothic Multiplayer

    Zagraj za darmo w Gothic 2 z innymi fanami!
    Gothic Multiplayer

    Wspólne polowanie na trolla, pojedynki, pokonywanie niebezpieczeństw w świecie Gothic już możliwe!

    Download
    NOWE PLIKI:
    » ArcaniA: Gothic 4 - Patch 1.02 (oficjalny crack)
    » Gothic 3: Zmierzch Bogów - Edycja Rozszerzona (patch 2.0)
    » Gothic 3 - Quest Pack 4 + CM 2.2 (wersja polska)
    » ArcaniA: Gothic 4 - Mod Pack PL
    » ArcaniA: Gothic 4 - LocFix PL
    » Gothic 3 - Community Patch 1.74 INT


    Sonda
    Chcesz, aby Nordic Games rozwijało markę Gothic?

    Tak, trzeba dać im szansę, czekam na efekty
    Nie, nieważne, że to już inna, nowa firma - tak czy siak wara od tej serii


    [poprzednie sondy]
    Phoenix
    » Strona Główna
    » ADOM
    » Fallout
    » Arcanum
    » Disciples
    » The Witcher
    » Icewind Dale
    » Imperium Diablo
    » The Elder Scrolls
    » Neverwinter Nights
    » Planescape: Torment
    Partnerzy

    Risen
    Mass Effect 3
    Dragon Age 2
    Wiedźmin

    Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
    © 2002-2008 Gothic Site. Partnerzy: rpg, skyrim, call of duty. jPortal