Strefy
Gothic Site
Gothic
Gothic 2
Gothic 2: Noc Kruka
Gothic 3
ArcaniA: Gothic 4
Galeria
Świat
» Historia
» Gildie
» Umiejętności
» Potwory
» Smoki
» Orkowie
» Bogowie
» Postacie
» Lista NPC
» Lokacje
» Górnicza Dolina
» Encyklopedia
Pomoc
» Ogólne informacje
» FAQ
» Solucja
» Zadania
» Bonusy
» Porady
» Bezimienny
» Walka
» Mapy
» Nauczyciele
» Sprzedawcy
» Demo
» Kody
» Konsola
Ekwipunek
» Rośliny
» Bronie
» Zbroje
» Mikstury
» Czary
» Artefakty
Artykuły
» Recenzja
» Opowiadania
» Przemyślenia
» Funny
» Wywiady
» Inne
» Dodaj artykuł
Galeria
» Screeny
» Artworki
» Funny
» Rysunki
» Triki
Download
» Demo [2]
» Filmy [6]
» Inne [2]
» Mody [2]
» Muzyka [10]

Skocz do:

  Ostatnie wieści
» Różne oblicza Khorinis...
» Modyfikacja Złote Wrota - wybó...
» Nowe materiały z modyfikacji T...
» Flashowy Gothic II...
» Gothic II w KŚGRY...
  Ostatnie artykuły
» Dwór Irdorath
» Klimat
» Tajemnice Biblioteki
» Ogień i purpura
» Zakon Zła


Gothic 2 > Dwór Irdorath

Prolog

      Na imię mam… a właściwie miałem, Archol i byłem Paladynem w służbie Jego Wysokości króla Rhobara. Służyłem w potężnej armii królestwa Myrtany już od 7, no… może 8 lat, nie pamiętam dokładnie. Na początku zostając sługą Innosa ślubowałem bronić sprawiedliwości, obiecałem również nie dopuścić do rozpanoszenia się złowrogich sił Beliara na terenie królestwa, oczywiście nie ja jeden miałem go strzec. Nawet wieloletnie szkolenia nie były w stanie mnie przygotować na to, co bogowie dla mnie przygotowali. A wszystko zaczęło się gdy…


Rozdział I

      „Słoneczny delfin” to chluba floty wojennej Myrtany. To olbrzymi okręt z ponad setką dział, człowiek który widział go po raz pierwszy tracił dech z wrażenia, morza jeszcze nie gościły tak pięknej jednostki. Archol wraz z setką towarzyszy płynęli do Khorinis. Z rozkazu samego króla Rhobara wyruszyli, aby wymienić Paladynów z wyspy, którzy spędzili tam już 10 lat, a tak działo się od wieków. Nie był to jednak jedyny powód ich podróży, jak powszechnie wiedziano wyspa ta była także więzieniem o zaostrzonym rygorze, a więźniowie pracowali w kopalniach rudy. Tak więc, głęboko pod pokładem, w tymczasowych celach siedzieli skazańcy, a było ich około pięćdziesiątki. Sami najgorsi zuchwalcy, złodzieje, rabusie i mordercy, a także kilku piratów. Podróż przebiegała spokojnie.
- Tim! - wrzasnął kapitan Rodhic - Po cholerę siedzisz na maszcie, skoro i tak nic nie robisz. Popraw najpierw linę, bo żagiel nam wiatr porwie na strzępy, a potem złaź na dół. - dokończył kapitan już nieco łagodniej.
- Tak jest kapitanie! - żwawo odkrzyknął Tim
    Sprawnie powiązał linę, a umiał to robić, gdyż pół swego życia spędził na okręcie. Ojciec Tima był również marynarzem, a gdy musiał zrezygnować z żeglowania, siedział w domu i często dużo pił, a jak wiadomo alkohol potrafi działać na umysł, toteż bił małego Tima, gdy tylko znudziło mu się patrzenie w morze. Tim nie mogąc wytrzymać już ciągłego poniżania uciekł z domu i zaciągnął się do marynarki. To by się nie działo gdyby Rodan, bo tak na imię miał ojciec Tima, wiązał supły porządnie. Raz, gdy dostrzegł swój błąd postanowił poprawić węzeł… i wtedy wiatr szarpnął żaglem, lina oplotła się wokół ręki marynarza i następny podmuch oderwał go od masztu. Rodan był jak szmaciana lalka na wietrze, gdy znalazł się bliżej żagla objął go drugą ręką, z całej siły starał się przyciągnąć z powrotem żagiel. Kolejny, tym razem mocniejszy podmuch wiatru, wyrwał biednemu marynarzowi rękę z barku. Jego krzyk zagłuszył nawet głośny szum morskich fal, a on sam opadł na pokład, na szczęście u podnóża masztu leżały worki z ziarnem, jeszcze nie zostały zniesione pod pokład. Tak więc, Tim pamiętając tą historię z opowiadań ojca, supły wiązał jak należy. Czym prędzej pospieszył w kierunku stojącego kapitana.
- Kapitanie skończyłem robotę! - odparł z radością Tim
- Właśnie widzę… oj Tim coś mi się wydaje, że powinieneś pracować na dole… - powiedział do chłopca kapitan.
- Ale dlaczego?
- Ta lina mogła cię nawet zabić, a ostatnio widzę, że ciągle siedzisz rozmarzony. Za czym tak tęsknisz chłopcze?
- Przepraszam kapitanie… to się już więcej nie powtórzy! - wykrzyknął błagająco Tim nie odpowiadając do końca.
- Tak tu masz rację, za karę dzisiaj będziesz stał na wachcie i ani mowy o powrocie na maszt. - bezlitośnie wydał rozkaz Rodhic.
- Ale kapitanie…
- Cicho Tim! - warknął kapitan - To był rozkaz!
- Tak jest. - ze smutkiem w oczach odpowiedział kapitanowi i odszedł.
   Archol spokojnie obserwował całą tą sytuację, aż żal mu się zrobiło chłopaka. Wiedząc, że nic nie może zrobić powrócił do rozmyślania o swoich ojczystych stronach. Dom jego znajdował się na archipelagu Wysp Południowych. Świadectwem tego mogła być na przykład jego ciemna skóra, niezbyt często spotykana na kontynencie. Nawet nie zauważył, że słońce zaczęło powoli zachodzić, piękny to był widok, szczególnie, że byli na środku morza. Mat imieniem Gerla zaczął zwoływać paladynów do mesy na wieczorny posiłek. Archol zasiadł przy stole wśród swoich współtowarzyszy, ciężka zbroja Paladyna nie zgina się swobodnie w pasie, więc nie siedziało się zbyt wygodnie, zwłaszcza, że nie było oparcia. Teraz dopiero poczuł jak bardzo bolą go nogi, po całym dniu chodzenia w zbroi. Z kuchni w nozdrza Paladynów uderzył dziwny zapach, jakby stare znoszone i od dawna nie prane ubranie.
- Co to kucharz robi wreszcie pranie? Oby tylko nie w tym samym kotle co nasz posiłek! - Wrzasnął Dimma starszy siwiejący już Paladyn. Na te słowa wszyscy wybuchnęli śmiechem. Ale już po chwili humory im zrzedły gdy tylko zrozumieli, że ten zapach to woń ich dzisiejszego posiłku. Kilku nawet wypadło na pokład i szybko wychylili się przez burtę. Dimma chcąc jakoś rozweselić towarzyszy opowiadał im zmyślone historie, wszyscy wiedzieli, że to się nigdy nie zdarzyło, ale nie chcieli mu przerywać. Opowiadał o wielkich podróżach, walkach ze smokami… przecież wszyscy wiedzieli, ze tych stworzeń już od dawna nie ma. Gdy Warchol, słuchając tych bajek, zanurzył łyżkę w potrawce, w twarz uderzyła go woń tego „mięsa”, które było ukryte pod sosem. Chyba nawet wiedział co to było, kiedyś skarżył się na szczury w kajucie. Oczywiście szczury nagle gdzieś wcięło, ale to było dwa tygodnie temu. Wolał sobie darować dzisiejszy posiłek niż przez całą noc skręcać się z bólu. Nagłe szarpnięcie statkiem wywróciło talerz na kolana Archola.
- Jak nie zardzewieję to będzie dobrze. - wyszeptał pod nosem, kiedy nagle z pokładu usłyszał głos kapitana:
- Cholera jasna, Evlic ty imbecylu nie wolno spać za sterem - wykrzykiwał do biednego sternika kapitan, cały czas wymachując pięścią - chcesz nas wszystkich pozabijać?
   Archol chwilę słuchał kłótni między marynarzami, im dłużej trwała, tym Archol poznawał coraz to nowsze słowa. Wkrótce Gerla pojawił się u boku Evlica i bronił go przed kapitanem, robiło się coraz głośniej… to było więcej niż pewne, że za chwile może wybuchnąć walka między marynarzami, a tu nie było już żartów, jak Paladyni wykonają rozkaz beze załogi statku. Trzeba było coś z tym zrobić, Humbold najstarszy rangą Paladyn ruszył, aby uspokoić całą tą wrzawę. Archol był pochłonięty ścieraniem obrzydliwej mazi ze zbroi. Evlic zaczął wykrzykiwać jakieś przekleństwa w niezrozumiałym języku i szybko rzucił się na kapitana… ale… kto jest za sterem? Przed rufą kapitan dostrzegł sylwetki czarnych skał, a było już dosyć ciemno.
- Evlic ty kretynie! Nie wolno puszczać steru! - Wykrzykiwał Rodhic, po czym skoczył za koło sterowe i robił wszystko aby tylko nie rozbić okrętu na skałach.
- Nie kapitanie niech pan kręci na sterburtę… - poradził Evlic.
- Milcz psie! Ja tu jestem kapitanem… jeśli z tego wyjdziemy cało to każe cię przeciągnąć pod kilem! - Odpowiedział wściekły kapitan.
   Skały lekko tylko musnęły burtę okrętu. Kapitan mógł już się uspokoić i tak by właśnie zrobił gdyby nie to, że Evlic nagle zniknął. Rodhic rozejrzał się wokół i gdy go nie odszukał wezwał do siebie Gerlę i polecił mu zaopiekowanie się sterem. Sam ruszył aby odnaleźć Evlica, który jak sądził ukrył się gdzieś by uniknąć gniewu kapitana. Faktycznie tak było, Evlic siedział skulony przy burcie obawiając się tego co mu zrobi kapitan. Nagle zrobiło mu się ciemno przed oczami jakby dostał cios w głowę. Kapitan dostrzegł tylko jak Evlic wstał i wyskoczył za burtę.
- Człowiek za burtą! - Krzyknął tak głośno, że w ciągu kilku chwil było na miejscu około dwudziestu marynarzy, ale po Evlicu ani śladu.
- Chyba utonął. - stwierdził z żalem kapitan.
- Jak to się stało? - spytał Rodhica kapitan Humbold.
- Nie wiem Evlic wstał i wyskoczył za burtę…
- Tak bez powodu? Oj kapitanie chyba pan wie co grozi za zabicie członka załogi. - odpowiedział kapitan Humbold, nie wierząc w ani jedno słowo Rodhica.
- Kiedy ja go nie zabiłem! - prawie ze łzami w oczach wykrzyczał kapitan okrętu.
- Dobrze, już dobrze. Jutro z samego rana rozpocznę śledztwo w tej sprawie, lepiej aby pan kapitanie Rodhic nie próbował robić nic głupiego. - skończył rozmowę Humbold, poczym odszedł.
   Wszyscy rozeszli się do swoich kajut, tylko Gerla pozostał na pokładzie, no i oczywiście mały Tim, który pełnił wachtę za karę. Archol nie mógł spać, głód i wydarzenia dzisiejszego dnia przyprawiały go o bezsenność. Rozmyślał o tym wypadku i o… tych czarnych skałach. Nigdy nie widział czegoś takiego i to wzbudziło jego niepokój, było w nich coś dziwnego. Ale może to tylko cud natury. Obrócił się na koi i nagle spadł z niej. Teraz już nie mogło być mowy o śnie. Archol czym prędzej założył zbroję i wyszedł na pokład. Przeszedł ledwie parę kroków gdy dostrzegł w świetle lampy małego Tima stojącego na warcie.
- Jak tam chłopcze - rzekł Archol przyjacielsko - może trochę ci potowarzyszę, chyba trochę ci smutno.
- Tak proszę pana. - odpowiedział Tim nie podnosząc oczu.
- Mów mi Archol, końcu nie jestem znowu aż tak stary… czemu jesteś taki smutny? - zapytał
- Musze stać tu na wachcie za karę i na dodatek mój przyjaciel Evlic utonął…
- Tak to smutne… a ile ty właściwie masz lat?
- Cz… dziewiętnaście! - skłamał dodając sobie kilka lat…
- Naprawdę? Bo nie wyglądasz na tyle, ale cóż oczy mogą mylić. Nie myślałeś o tym żeby zostać Paladynem? Marnujesz się tutaj chłopcze…
- Morze to całe moje życie, nigdy bym z tego nie zrezygnował! - przerwał mu Tim.
- Jak sobie chcesz… oj chyba wrócę do kajuty bo czuje, że będę miał kłopoty jak mnie kapitan Humbold nie znajdzie w koi. Miło się rozmawiało.
- Dziękuje za towarzystwo. - odrzekł Tim już trochę weselszy.
   Archol szybko zrzucił z siebie zbroję, no… najszybciej jak mógł i położył się spać. Na statku panowała wyjątkowa cisza, jedynie szum fal bijących o burty „Słonecznego delfina” upewniał wszystkich, że jeszcze żyją. Archol zasnął szybko, ale sny go męczyły. Widział Evlica, który wskazywał na niego palcem i wypowiadał pojedyncze słowa, które wydawały się zupełnie nie układać w żadne logiczne zdanie „ty”, „wybrany”, „Beliar”, „uciekać”, „piraci”. Po czym ciało Evlica upadło na pokład, a z ust i nosa wylała się ciemnym strumieniem krew, zalewając wszystko dookoła. Archol obudził się gwałtownie, nawet przez chwilę wydawało mu się, że to była prawda. Nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Znów położył się spać.



strony: 0[1] [2] [3] [4]
comment.php?what=article&id=69

Sonda
Chcesz, aby Nordic Games rozwijało markę Gothic?

Tak, trzeba dać im szansę, czekam na efekty
Nie, nieważne, że to już inna, nowa firma - tak czy siak wara od tej serii


[poprzednie sondy]
Phoenix
» Strona Główna
» ADOM
» Fallout
» Arcanum
» Disciples
» The Witcher
» Icewind Dale
» Imperium Diablo
» The Elder Scrolls
» Neverwinter Nights
» Planescape: Torment
Partnerzy

Dragon Age 2
Arcania
Wiedźmin
Mass Effect 3
Fable

Niniejsza strona jest czescia Wortalu Phoenix, znajdujacego sie aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyzszy link by dowiedziec sie wiecej.
© 2002-2008 Gothic Site. Partnerzy: rpg, call of duty modern warfare 3. jPortal