Strefy
Gothic Site
Gothic
Gothic 2
Gothic 2: Noc Kruka
Gothic 3
ArcaniA: Gothic 4
Galeria
Świat
» Historia
» Umiejętności
» Potwory
» Gildie
» Postacie
» Lista NPC
» Lokacje
» Magia
Pomoc
» Ogólne informacje
» FAQ
» Solucja
» Zadania
» Porady
» Mapy
» Nauczyciele
» Sprzedawcy
» Chromanin
» Sterowanie
» Kody
» Konsola
» Instalacja modów
» Diccuric PL - FAQ
Ekwipunek
» Zbroje
» Czary
» Bronie
» Rośliny
» Artefakty
» Mikstury
Artykuły
» Recenzja
» Opowiadania
» Funny
» Pomocnicze
» Konkursowe
» Art & Story Forum
» Dodaj artykuł
Galeria
» Screeny
» Artworki
» Funny
» Rysunki
» Triki
Czas Zapłaty
» Informacje
» Historia
» Umiejętności
» Media
» Forum
» Twórcy
Download
» Demo [7]
» Filmy [2]
» Inne [7]
» Mody [39]
» Muzyka [7]
» Patche [3]

Skocz do:

    New Articles
» Giron 3: Życie w Koloni...
» Status NPC
» Droga do wolności
» Wiersz, cz.1
» Atak Króla, cz.2
    Top Articles
» Giron 3: Życie w K... (112308)
» Droga do wolności (59662)
» Kopalnie Kamienia (49360)
» Lista punktów dośw... (43401)
» Atak Króla, cz.2 (36816)
    New Downloads
» Apokalipsa Demo
» Ustawka
» Podbój
» Władca Duchów
» Guard Armor
    Top Downlads
» Diccuric Polish (96118)
» Diccuric (setup) (88374)
» PlayerKit-1.08k (75114)
» Mroczne Tajemnice (51472)
» PlayerKit (49462)

> Atak Króla, cz.2

Prolog


Wygrali. Pokonali ludzi króla, ale prawdziwa walka miała się dopiero zacząć. Nie mogli tak po prostu uciec z kolonii karnej, wciąż byli przecież więźniami. Należało obmyślić fortel, co do ucieczki. Rhotbar II, który dowiedział się już o masakrze swego wojska, postanowił wysłać do Górniczej Doliny nowe oddziały, by ostatecznie zdusić bunt więźniów.


Rozdział I


Lee zbudził się dziś wcześniej niż zwykle. Wstał, przetarł oczy i siadł przy dużym, dębowym stole. Przywódca najemników kończył jeść pieczeń ze ścierwojada, gdy pierwsze promienie słońca padły na spokojną taflę jeziora. Wstał od stołu, wymownie się przeciągnął i począł rozmyślać nad planem ucieczki. Zanim przybył Gorn, też mający chrapkę na smakowitą pieczeń wg przepisu Wilka, Lee miał już kilka ciekawych pomysłów co do możliwości opuszczenia Górniczej Doliny, ale jeden wydawał mu się nader obiecujący...
Wstał, gdy ujrzał w wejściu do swej groty starego kumpla, Gorna. Potężna sylwetka wojownika, stojącego w wejściu do jaskini, całkowicie zasłaniała nikłe promienie światła, więc Lee czym prędzej zaprosił towarzysza niedoli do stołu.
- Witam, szefie. – Zaczął, Gorn. – Co dziś tak wcześnie?
- Jakoś nie mogłem spać, ale widzę, że ty odpoczywasz w najlepsze, ha ha!
Zakłopotany wojownik podrapał się po głowie powodując nagłą ucieczkę kilku robaczków, które zalęgły się w jego czarnych włosach. Chcąc zmienić temat zagadał:
- Jest jeszcze ta pyszna pieczeń Wilka? No wiesz, ta z grzybami.
- Chyba Torlof całą zjadł. – Odpowiedział Lee odkopując pod stół resztki posiłku, którego Gorn tak chciał skosztować.
- Trudno, zjem coś innego.
Na tym zakończyła się konwersacja na temat jadła i Lee pozostało tylko patrzeć na opychającego się szynką przyjaciela. Gdy skończyło się radosne mlaskanie, przerywane donośnymi beknięciami, a na stole zostały tylko nagie kości, dwaj najemnicy powrócili do rozmowy.
- Szefie, tak sobie myślałem o całej tej ucieczce z Górniczej Doliny i chciałem zapytać wprost, jak chcesz do jasnej cholery tego dokonać!?
Zapadła głucha cisza, a Lee po krótkim namyśle rzekł:
- Mam pewien pomysł, ale muszę to jeszcze dokładnie omówić z tobą, Torlofem i Saturasem. Spotkamy się na wielkim głazie, przy jeziorze. Przekaż im, żeby byli tam w południe. Ja jeszcze muszę coś załatwić.
Po tych słowach wyszedł zostawiając Gorna w towarzystwie własnych, skłębionych myśli i ruszył w kierunku bramy wyjściowej, rzucając ceremonialne: „Witam”, gdy mijał co ważniejszych członków obozu.
Dzień zapowiadał się pogodny, więc Lee z zadowoleniem ruszył w kierunku Obozu Sekty. Szedł szybkim, męskim krokiem. Minął spoglądających spode łba strażników pilnujących ścieżki prowadzącej na tereny Orków i przekroczywszy leniwie płynącą rzeczkę, ruszył już prosto do obozu na bagnie. Dotarł do zniszczonej bramy, minął chatkę Lestera i doszedł do opuszczonego laboratorium Cor Kalom’a.
Na podłodze opustoszałego budynku leżały rozbite fiolki i jakieś papiery, a w powietrzu unosił się ciężki aromat ziół. Lee ogarnął pokój wzrokiem. Podszedł do przewróconego kociołka, z którego powoli kapał na podłogę jakiś lepki płyn. Po zapachu można było rozpoznać rodzaj mieszaniny, w której skład wchodziło bagienne ziele. Wtem zauważył to, czego szukał. Wielka, opięta w skórę księga leżała wśród potłuczonych buteleczek. Chwycił ją w dłoń. Była ciężka. Otworzywszy opasłe tomisko ujrzał pożółkłe stronice zapełnione dziwnym pismem runicznym. Zamknął na powrót księgę i schował ją do pojemnej torby ze skóry kretoszczura. Nagle usłyszał odgłos rozdeptywanego szkła. Obejrzał się i ujrzał stojącego w progu nowicjusza.
- Zostaw rzeczy mistrza! – Krzyknął były sekciarz ściskając w ręku potężny młot bojowy.
- Ja tylko... – Zaczął Lee, ale oszalały nowicjusz rzucił się na niego z pianą na ustach i szaleństwem w oczach.
Przywódca najemników wykonał zgrabny unik i wybiegł na zewnątrz laboratorium. Wolał walczyć mając większe pole manewru. Pewnie stanął na drewnianej kładce i chwycił w dłoń swój zasłużony w walce topór ozdobiony tajemniczymi inskrypcjami. Z budynku wypadł znany już mu nowicjusz i ruszył w jego kierunku. Szaleniec zamachną się na Lee celując w jego głowę, ale ten był szybszy. Ciął wroga w kolano. Z krzykiem upadł na kładkę i leżał krwawiąc obficie.
- No już, zabij mnie. No zabij mnie! – Krzyczał coraz głośniej szaleniec, dysząc przy tym ciężko.
Najemnik nie mając wyboru zamachnął się i zimną stalą skończył żywot szaleńca leżącego u jego stóp. Lecz gdy tylko zdołał wyciągnąć swą broń z czaszki martwego przeciwnika, bełt świsnął tuż koło jego ucha. Obejrzał się i zobaczył Strażnika Świątynnego mierzącego weń z lekkiej, lecz niezwykle celnej kuszy. Czym prędzej uniknął drugiego bełta, zeskoczył z kładki i pobiegł w kierunku bramy wyjściowej.


* * *



Lee zatrzymał się dopiero na małej plaży w pobliżu siedliska goblinów. Mimo sporej odległości jaka dzieliła go od obozu na bagnie, nadal czuł się śledzony przez oszalałych sekciarzy. Zastanawiał się on czemu tylko ci nieliczni zwariowali? Przecież Bezimienny zachowuje się normalnie. Co więc powoduje to szaleństwo?
Takie to myśli dręczyły dowódcę najemników podczas drogi powrotnej do swego obozu. Po chwili, mijając grupę grzejących się na słońcu jaszczurów, Lee spojrzał w niebo i krótko skomentował:
- Cholera, już południe.
Przyspieszył kroku, chcąc zdążyć na ustalone spotkanie ze swymi zaufanymi ludźmi i magiem, na wielkim głazie przy jeziorze.
Dotarł na miejsce kilkanaście minut później. Saturas, Torlof i Gorn już z niecierpliwością czekali na powrót Lee, a ponieważ słońce mocno przygrzewało, schronili się w cieniu rozłożystych wierzb płaczących, które rosły w pobliżu jeziora i ogólnie lenili się. Na widok nadchodzącego Lee, Torlof odłożył ryżówkę, którą powoli sączył, puknął drzemiącego Gorna w ramię i rzekł cicho:
- Wreszcie. – Poczym krzyknął w kierunku maga. - Saturas, Lee przyszedł!
Mag siedział nieopodal i medytował, jednak gdy usłyszał słowa Torlofa momentalnie wyszedł z transu i widać mocno „stanął” myślami na ziemi, bo od razu rzekł:
- Po co nas tu zwołałeś, Lee?
Lee zebrał myśli i rzekł:
- Jak wiecie, wojska króla obstawiły wszystkie wyjścia z kolonii karnej – zaczął Lee – a my nie mamy dość sił, by pokonać wojów Rhotbara. Wpadłem na pewien pomysł.
- Mów czym prędzej! – Odrzekła zgodnym chórem trójka słuchaczy.
Przywódcę najemników ucieszył entuzjazm kolegów, więc kontynuował:
- Bezimienny opowiedział mi kiedyś, jak zasłyszał podczas służby w bractwie, o tajemniczym rytuale mającym na celu przywołanie pomniejszego demona, Fridrisso. Mówił też, że potrzeba do tego magicznej księgi. Takiej, jaką miał Cor Kalom.
- Co to ma wspólnego z naszym planem ucieczki z tego przeklętego miejsca? – Spytał Torlof.
- Do tego właśnie zmierzam – bronił się Lee – otóż można przyzwać demona, aby pomógł nam w walce o wolność, ba, może nawet odwalił za nas całą brudną robotę. Co wy na to?
Zapadła cisza. Każdy rozmyślał o „za i przeciw”. Wtem odezwał się Saturas:
- Ale jak masz zamiar dopełnić rytuału?
- Do tego potrzebuję pomocy waszej i Bezimiennego.
- To głupie i lekkomyślne, ale... - Zapadła chwila pełna napięcia i wtedy Saturas dokończył swej mowy -... Zgoda. Co mam zrobić?


strony: 0[1] [2] [3]
comment.php?what=article&id=32

Sonda
Chcesz, aby Nordic Games rozwijało markę Gothic?

Tak, trzeba dać im szansę, czekam na efekty
Nie, nieważne, że to już inna, nowa firma - tak czy siak wara od tej serii


[poprzednie sondy]
Phoenix
» Strona Główna
» ADOM
» Fallout
» Arcanum
» Disciples
» The Witcher
» Icewind Dale
» Imperium Diablo
» The Elder Scrolls
» Neverwinter Nights
» Planescape: Torment
Partnerzy

Dragon Age 2
Wiedźmin 3
Arcania
Mass Effect 3
Fable

Feniks z Popiolów - czekamy...
Niniejsza strona jest czescia Wortalu Phoenix, znajdujacego sie aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyzszy link by dowiedziec sie wiecej.
© 2002-2008 Gothic Site. Partnerzy: rpg, modern warfare 3. jPortal.