http://www.gothic.phx.pl

:: Rozdarta Dziewica #14 - Ochotnicy cz. II
Artykuł dodany przez: Advocate (2010-09-23 08:32:31)

Hans-Jörg Knabel

Flaga SilverlakeFlaga Silverlake

- Teraz służy królowi w wąwozie Thorniary. – Murda mruknęła i dalej polerowała ladę.
Diego szybkim ruchem odsunął od ust kufel pełen miodu pitnego:
- Lester? – zapytał ze zwątpieniem w głosie łapiąc przy tym za swoją szablę leżącą na blacie. – Jesteś pewna, że mówimy o tej samej osobie? Lester, o którym ja mówię jest łysy i ma liczne znamiona na twarzy.
Murdra kiwnęła głową.
- Tak, mówimy o tym samym. – Odpowiedziała rzucając szmatę na blat. – Zabrali ze sobą też rybaków i drwali, psy jedne. - Przerzuciła szmatę przez swoje ramię. Krople potu pojawiły się na jej czole.
- Wszyscy stali klienci przepadli! Został tylko Rauter wraz ze swoimi kompanami z gildii i jacyś tam podróżnicy… ale kto podróżuje, podczas gdy wojna trwa w najlepsze?
Diego z powrotem odłożył szablę na blat:
- Kiedy to się stało?
- Dwa dni temu, około południa.
- Dziwne. – Mruknął pijąc miód. – W Stewark nie było żadnych śladów po przygotowywaniach na pobór do wojska.
- To nie było wojsko Stewark. Pochodzili oni ze Srebrnego Jeziora.

GawaanGawaan

Diego zmarszczył brwi:
- Ludzie Gawaana. – Powiedział, po czym nabrał kolejny łyk miodu. - Ciągle mówili o ochotniczym udziale w wojnie, ale nikogo nie pytali o zdanie.
- To może być jakiś rodzaj kary. – Diego spojrzał na gospodynię. – Baron Renwick odmówił Gawaanowi poparcia. Stewark przygotowuje się do obrony w takim wypadku.
- Nie ważne dlaczego Lord Gawaan to zrobił – to było bezprawne!
Diego się skrzywił.
- On jest bratem króla Ethorna i jednocześnie dowódcą królewskiej armii na zachodzie Argaan. Któż może go powstrzymać?
Murdra milczała. „Król mógłby to zrobić, gdyby nie był teraz pod oblężeniem.” – Przeszło jej przez myśl. – „On jest honorowym człowiekiem, co udowodnił odwdzięczając się Belgorowi.”
Diego opróżnił kufel.
- Którą drogą poszli?
- Przez bagna. – Odrzekła. – Chcesz się zaciągnąć się do królewskiego wojska?
- Nie. – Odparł z uśmiechem. – Może uda mi się ich dogonić.
- Nie powiedziałabym. – Odpowiedziała zabierając od Diega pusty kufel. – Nikt nie potrzebuje dwóch dni, by dotrzeć stąd do wąwozu Thorniary. Z pewnością znajdują się w Dolinie Krwi, gdzie rozwalają już sobie głowy.
Diego wstał i wyjął kilka złotych monet ze skórzanej sakiewki:
- Kto wie? – Powiedział wrzucając złote monety do kufla. – Może zatrzymali się na bagnach, by zaciągnąć jeszcze więcej "ochotników" do służby Ethornowi?
- Magów? – Zapytała, po czym spojrzała do kufla i oględnie policzyła monety. Diego kiwnął głową:
- Na bagnach żyją ludzie o różnych profesjach. Gdyby ludzie ze Srebrnego Jeziora próbowali w Tooshoo postąpić podobnie jak u Ciebie, Milten spaliłby ich zbroje wraz ze skórą i wrzuciłby ich do mokradeł.
„Pirat wie jak dawać napiwki” – pomyślała, po czym odparła:
- Milten?
Diego ruszył w stronę drzwi.
- Przyjaciel. – Wyjaśnił mimochodem. – Jeden z Arcymistrzów Tooshoo.
„Łoł, Arcymistrz?” – pomyślała otwierając szerzej oczy. – „Pirat musi być kimś ważnym, inaczej nie miałby tak wysoko postawionych przyjaciół."

Buława LesteraBuława Lestera

Diego przyjaźnie mrugnął do niej, po czym zatrzymał się na zewnątrz.
- Lester? – Murdra usłyszała głos zza drzwi. Spojrzała odruchowo przez okno i zobaczyła Diego, który rozmawiał z wytatuowanym człowiekiem stojącym na dziedzińcu.
- Wyglądasz na zdziwionego. – Zauważył Lester.
- Myślałem, że rozpocząłeś karierę w armii Ethorna. – Zaśmiał się groteskowo Diego, po czym klepnął Lestera w ramię.
- Nie, to zabawa nie dla mnie. Poza tym czas mnie goni. – Lester przeszedł obok Diega i udał się do pomieszczenia karczmy.
„Coś jest chyba nie tak.” – Pomyślała Murdra, patrząc spod oka na Lestera.
Na czole Lestera znajdowała się zaschnięta krew a jego ubraniach widniały ciemnobrązowe plamy. Pirat również szybko spostrzegł ślady krwi. Udał się za swoim przyjacielem do wnętrza tawerny, po czym przyjrzał się mu od stóp do głów.
- Jak udało ci się im umknąć? – Zapytał, a Lester się uśmiechnął.
- Mieliśmy mała pogawędkę z oficerem.
Diego popatrzył na przyjaciela sceptycznie.
- I to wszystko?
- Tak. – Odrzekł krótko.
Murdra nie wierzyła w tę bajkę. Gdy ostatni raz widziała kolczastą pałkę Lestera, była czysta. Odrzekł oficerowi, że jej nie potrzebuje. Teraz głowa pałki była pokryta zaschniętą krwią.
- Oficer nie wyglądał na człowieka, z którym dałoby się coś ustalić poprzez rozmowę. – Murdra chrząknęła głośno.
- Oficer nie miał nic przeciwko temu? – Dopytywał się Diego.
- Cóż, mój przyjacielu, nie miał wyboru. – Wytłumaczył Lester. – Skręciłem kostkę przez co zostaliśmy za zakrętem, nieco z tyłu. Wtedy przeprowadziliśmy małą dyskusję, wiesz, jak mężczyzna z mężczyzną.
- To mi wygląda na ostrą debatę. – Diego zaśmiał się gardłowo.
- Co masz na myśli?

Zbroja żołnierza Silverlake Zbroja żołnierza Silverlake

Diego wskazał czoło Lestera.
- Bo masz krew na sobie.
Lester wytarł sobie czoło, po chwili zaczął wycierać resztę zeschniętej krwi.
- To nie jest moja krew.
- Wcale nie sądziłem, że to twoja krew. – Diego rozsiadł się przy swoim stałym miejscu i puścił uśmiech do przyjaciela. Lester przyłączył się do niego i sprytnie zapytał:
- A gdzie jest Gorn?
Diego z uśmiechem odchylił się na krześle.
- W Stewark.
- Co on tam wyprawia?
Diego umilkł. Odwrócił się do Murdry, która nasłuchiwała.
- Dwa kufle miodu poproszę. Mój przyjaciel pewne z wielką ochotą zjadłby również trochę mięsa duszonego z jarzynami. - Niepocieszona gospodyni udała się powoli do kuchni. Podczas gdy dusiła mięso i nalewała miodu do kufli, słyszała rozmowę mężczyzn, jednak niewyraźnie. Zrozumiała tylko kilka słów. „Strażnik”, „Renwick" i „Zdrada”. Diego mamrotał coś o braku zaufania do kogokolwiek, w szczególności do barona. Kiedy skończyła przygotowywanie posiłku i wróciła na salę, dwaj przyjaciel zmienili temat.
- Płynę do Setarrif. – Odrzekł Diego łapiąc kufel miodu od Murdry. – Mam gdzieś całą tę paradę Lee i Hagena, a Ty?
Murdra postawiła drugi kufel i parującą miskę przed Lesterem.
- Ja wracam na bagna. – Odpowiedział. – Może Milten będzie potrzebował mojej pomocy. Rzecz jasna ja też mam gdzieś to wszystko tak samo jak ty, mój przyjacielu, z tym, że w innym kierunku.
Mrugnął do Murdry.
- Przydałoby się jeszcze trochę chleba.
Murdra ze złością kiwnęła głową i udała się z powrotem do kuchni. Nawet nie wbiła noża w bochenek chleba, kiedy usłyszała jakieś głosy dochodzące z dziedzińca.
- Za chwilę opróżnię cały kufel. – Słyszała krzyki Rautera i gromowładny śmiech.
„No to tyle, jeśli chodzi o podsłuchiwanie.” – Pomyślała. Ludzie z gildii wojowników głośno i tłumnie weszli do środka karczmy domagając się miodu. Murdra sięgnęła po szmatę na ramieniu i cisnęła nią o ladę.
- Najpierw chleb, potem miód. – Westchnęła głośno. Przynajmniej wrócili jacyś stali klienci.




adres tego artykułu: http://www.gothic.phx.pl/infopage.php?id=54