Strefy
Gothic Site
Gothic
Gothic 2
Gothic 2: Noc Kruka
Gothic 3
ArcaniA: Gothic 4
Galeria
Upadek Setarrif
» Ogólne informacje
» Historia
» FAQ
» Spolszczenie
Informacje o grze
» Ogólne informacje
» Fabuła
» Walka
» Mechanika gry
» Bestiariusz
» Oprawa graficzna
» Oprawa dźwiękowa
» Recenzje
Pomoc
» Solucja, cz. 1
» Solucja, cz. 2
» Mapy
Ekwipunek
» Zbroje i ubiór
» Amulety i pierścienie
» Oręż i tarcze
Rozdarta Dziewica
» Wprowadzenie
» 1. Murdra
» 2. Nóż
» 3. Dym w górach
» 4. Pogłoski z kontynentu
» 5. Ręka Groma
» 6. Kulawy Gospodarz
» 7. Nieznajomy
» 8. Mroczny Wojownik
» 9. Ped
» 10. Numer trzy
» 11. Drewno o kamień
» 12. Krwawe Żmije
» 13. Ochotnicy
» 14. Ochotnicy cz. II
» 15. Na krechę
» 16. Śmierć to śmierć
» 17. Wina
Galeria
» Screenshots
» Artworks
» Inne
Download
» Inne [2]
» Mody [2]
» Patche [4]

Skocz do:

Rozdarta Dziewica #12 - Krwawe Żmije

Hans-Jörg Knabel

Niewiele pozostało na talerzu po kolacji, którą Murdra spożyła po powrocie z jaskini Rautera. Gospodyni przebywała teraz w kuchni, była spocona pod pachami, a na języku pozostawał jej gorzki posmak żółci. Szukała wzrokiem drewnianej nogi męża, którą po śmierci Belgora trzymała niedaleko misek do zup. Chwyciła ją, ale to nie pomogło opanować jej nerwów. „Zbliżają się” - myślała cały czas. „Oni zbliżają się!” – myślami widziała Rozdartą Dziewicę jako kupę zgliszczy, a wśród nich zwęgloną nogę Belgora. „Nie!” – Murdra mamrotała i przyłożyła drewnianą nogę do klatki piersiowej. „Nigdy nie dopuszczę do tego” – mówiła sama do siebie. „Nie ważne jak!” – chwyciła nogę mocniej i ukradkiem rozejrzała się po karczmie.

Goście karczmy siedzieli przy oknie, przez które było widać morze. Przypierali swoje nosy do szyby i kłócili się hałaśliwie. Obserwowali niewyraźnie kształty, które wyłaniały się zza mgły.
- Żagiel!
- Gdzie?
- Tam! Co najmniej dziesięć!
- Nie widzę żadnych żagli.
- Jesteś ślepy?
- To? To są drzewa!
- To drewniane fragmenty żagli, idioto!
- Nic nam to nie mówi! – głos Rautera zabrzmiał najgłośniej – Ta cholerna mgła napawa nas lękiem, prawda? Powinniśmy pogasić wszystkie światła, wtedy nas nie znajdą! - Można było usłyszeć kilka przytakiwań; Klienci po chwili zaczęli gasić wszystkie latarnie i świece.
- Dlaczego nie zostawisz palących się świec? – Murdra nie mogła zidentyfikować tego głosu; nieznajomy znajdował się przy wejściu, niedaleko lady. Po chwili go zauważyła. Ubrany był w skórzany żakiet, pod którym znajdowała się biała koszula z szerokimi rękawami, a jego siwe włosy były spięte w koński ogon. Na jego stoliku leżała szabla schowana w zdobionej pochwie.
- Tylko tego tu brakowało. – Pomyślała gospodyni. – Pirat!
Rauter zatrzymał się przy stoliku pirata:
- Myrtańczycy zbliżają się. – Rzekł. – Musimy się chronić, prawda?
- Siedząc po ciemku? – Zapytał z przekąsem pirat.
- Nie dostrzegą "Rozdartej Dziewicy" jeśli tak uczynimy.
Pirat uniósł brew:
- Jeśli Myrtańczycy są tam naprawdę, to już dawno wiedzą o karczmie i wiedzą, gdzie jej szukać. Nawet, jeśli nie znajdą gospody dzisiaj, przyjdą jutro.
- Niech to szlag, masz rację. – Rauter uniósł się. – Więc co powinniśmy czynić?
- Nic. – Odpowiedział spokojnie pirat.
- Jak to nic? Wtedy oni potną nas na plasterki!
- Nie jesteście wojownikami. Paladyni będą prawić Wam kazania o Innosie, cnotach i innych tego typu duperelach, ale Was nie zabiją.
- Słyszałem coś zupełnie innego. – krzyknął stojący w pobliżu Grengar, trzymając nerwowo swój topór.
- A to ci dopiero plotki. – Parsknął pirat. Grnagar chciał coś odpowiedzieć, ale ktoś go wcześniej uciszył:
- Słyszę jakieś kroki na dziedzińcu!
- Myrtańczycy!
- Idą!
- To nie Myrtańczycy. – Uspokoił pirat. – To przyjaciel.
- Skąd wiesz? – Grengar wymamrotał podejrzliwie.
- Dużo wspólnie przeszliśmy. – Odrzekł pirat. – Rozpoznaję dźwięk jego kroków.
- Kłamiesz. – Syknął Grengar – To szpieg! Chcesz wystawić nas na miecze Myrtańczyków, ale nie oszukasz nas, drwali ze Stewark! – Uniósł swój topór i stanął twardo przy drzwiach. Nieznajomy przewrócił oczami, potrząsając przy tym przecząco głową, ale nie miał zamiaru łapać za swoją szablę. Wszyscy tymczasem gapili się na drwala, a Murdra zauważyła, że trzęsą mu się barki.
Drzwi gwałtownie się otworzyły.

Gorn

„Innos nas ocali” – Pomyślała Murdra, mocniej przyciskając drewnianą nogę do piersi. Do pomieszczenia wszedł ciemnoskóry wojownik z napiętymi mięśniami. Miał na sobie ciężką, skórzaną zbroję wzmocnioną żelaznymi elementami. Zbroja odsłaniała potężne ramiona. Trzonek ogromnego, dwuręcznego topora wystawał zza jego pleców. Murdra widziała już kiedyś bardzo podobnego wojownika, lecz tamten nie posiadał ogromnego topora na swoich plecach, ani nie dzierżył w ręce żelaznej rękawicy, z której skapywała krew.
Grengar stanął w bezruchu. Ciemnoskóry wojownik, marszcząc czoło, rzucił w kierunku drwala i jego siekiery drwiące spojrzenie:
- Cóż to? – Zapytał ze spokojem w głosie pokazując broń.
- Emm… mój topór. – Wyjąkał Grengar. Ciemnoskóry wojownik zaśmiał się:
- To co najwyżej siekierka, chłopcze. – Wojownik sięgnął ręką za plecy. – To jest topór!
Ciemnoskóry przybysz zostawił Grengara i ruszył w stronę nieznajomego, który siedział obok stolika. Grengar opuścił swoją siekierę i śledził ciemnoskórego wzrokiem z bezsilnością na twarzy. Na jego czole wypłynęły krople potu.
- Tutaj. – Rzekł ciemnoskóry wojownik i rzucił na stół żelazną rękawicę, na której widniał namalowany wąż, czerwony jak krew, która z niej skapywała. Pirat spojrzał na ten dziwny znak:
- Krwawe Żmije?
- Jakieś dwa tuziny. – Potwierdził wojownik. – Dobili łodzią niedaleko na plaży. Pochwyciłem jednego z ich zwiadowców, kiedy ten zastraszał jakąś dziewczynę.
- Julvie? – Rauter spytał ze strachem w głosie.
- Skąd mam wiedzieć? Dziewczyna wyrzygała się widząc jak odcinam tę rękę i uciekła znikając w mgle.
- Krwawe Żmije to Myrtańczycy? – Zapytał Rauter. Pirat potwierdził skinieniem głowy:
- To najemnicy, ludzie Drurhanga o… niezbyt dobrej reputacji.
- Co masz na myśli? – zapytał Grengar.

Ciemnoskóry wojownik spojrzał na niego spode łba:
- Czas, byś w końcu pokazał nam co potrafisz zrobić z tym Twoim toporkiem, chłopcze. – Powiedział twardo i oddalił się od stolika kierując w stronę schodów.
- Przywitaj ich miło, mój przyjacielu! – Pirat krzyknął za nim. – Tylko teraz poczekaj, aż oni zbiorą się w karczmie!
- Tak, tak. – Odpowiedział wojownik wchodząc po schodach na górę. Zniknął za rogiem, a Murdra cały czas słyszała skrzypienie swoich schodów. Głośne tąpnięcia stukały tuż nad nią, jedno za drugim. „Zniszczy balustradę nad galerią... pies” – Pomyślała wpatrując wzrok w odłamy drewna, które spadły z drewnianej belki na ladę.
- Bez unikania walki? – Zapytał Rauter.
- Tak. – Odrzekł stanowczo pirat. – Wszyscy, którzy mają łuki powinni pójść na górę i z balkonu będą mogli ostrzeliwać dziedziniec. Reszta powinna skryć się w stajniach i zaatakować Krwawe Żmije od tyłu. Ale macie czekać, aż usłyszycie pęknięcie czyjejś czaszki od topora mojego przyjaciela, to będzie nasz sygnał.
Ludzie odeszli od stołów. Niektórzy poszli za ciemnoskórym wojownikiem na górę, inni natomiast powędrowali do stajni. Pozostała tylko Murdra i Rauter. Pirat podniósł swoją szablę szpicą do góry:
- A co z tobą?
- Będę cię osłaniał. – Rauter odpowiedział. – Będę zabezpieczał drzwi od kuchni. Jeśli jeden z nich wczłapie się tu ze swoją zakazaną mordą, odetnę mu ją.
Pirat kiwnął głową:
- A ty? – Rzucił spojrzenie na Murdrę.
- Zostaję za ladą. – Odpowiedziała stanowczo.
Pirat wzruszył jedynie ramionami, po czym odwrócił się i udał w kierunku piwniczki z winem znajdującej się na tyłach gospody. Murdra usłyszała głuchy dźwięk – pirat zaryglował dwudrzwiowe wyjście na dziedziniec. Rauter udał się w stronę drzwi od kuchni, przekręcił kluczyk w zamku i sprawdził czy są dobrze zamknięte.
- Nie martw się – powiedział do Murdry, po czym dołączył do niej za ladą.

Kolejne chwile trwały w nieskończoność. Murdra słyszała różne odgłosy kroków i dzwięki zgrzytów broni. Rauter przykucnął za ladą:
- Lepiej się schowaj! – Szepnął, ale Murdra stała uparcie. Chciała ujrzeć to zdarzenie, które miało mieć miejsce w jej gospodzie. Chwilę później było już za późno na zmianę zdania – drzwi otworzyły się z hukiem, a tuzin najemników z krwisto-czerwonymi wężami na klatkach piersiowych wdarło się do pomieszczenia gospody. Dwóch z nich załadowało kusze, inni natomiast dzierżyli w rękach miecze i pałki. Jeden z nich rzucił krzywy uśmiech w stronę Murdry.
- Hej Tock, spójrz no tylko. Ona jest jeszcze brzydsza od twojej ostatniej dziewki! – Kroczył dumnie do lady, śmiejąc się przy tym wniebogłosy. – Jest tu ktoś jeszcze? – Zapytał szyderczo. Murdra zaprzeczyła kręcąc głową. Najemnik znów zarechotał i splunął na podłogę:
- Dobrze, w takim razie wyrzucimy ich z cienia ogniem, wystarczy mały płomyczek – Chwycił Murdrę za gardło. – Czy, przez przypadek oczywiście, nie było tu wojownika o ciemnej skórze z wielkim toporem?
Murdra nic nie mówiła próbując złapać oddech.
- No dalej, gadaj, co wiesz. Może wtedy zostawimy ten burdel w jednym kawałku. – Najemnik poluźnił ścisk na gardle gospodyni. Murdra łapczywie nabierała powietrze haustami do płuc. W pewnym momencie dobiegły ją głośne dźwięki trzaskającego drewna, dochodzący z góry. Ciężka belka drewna, pochodząca z balustrady, ułamała się i spadła wprost na szefa najemników, miażdżąc jego głowę na ladzie. Zszokowani kusznicy gotowali się do strzału, lecz nie wiedzieli gdzie mają strzelać. Po chwili ciemnoskóry wojownik zeskoczył z galerii rzucając się na jednego z ludzi.
- Jestem Gorn! – Krzyknął unosząc swój potężny topór. – Kto ma chętkę na zabawę?
Najemnik stojący przed nim nie zdążył odpowiedzieć; chciał podnieść tarczę, ale zrobił to za wolno. Topór grzmotnął w jego hełm rozcinając go na dwie części. Reszta najemników rzuciła się do ucieczki w kierunku drzwi, do piwniczki z winem. Tam jednak drogę zagrodziła im szabla pirata. W tym samym czasie Rauter wyskoczył zza lady i wbił swoją siekierę w szyję najemnika, który szukał innej drogi ucieczki.
- Kocham to gówno! – Krzyczał Gorn szturmując swoich przeciwników.

O wiele więcej krzyków i zgrzytów broni było słychać od strony dziedzińca. Murdra wpatrywała wzrok w przywódcę najemników, którego rozpłaszczona głowa leżała na ladzie. Znów poczuła gorzki smak żółci w gardle. ”Muszę stąd uciekać.” – Pomyślała, po czym pobiegła do drzwi od kuchni, próbując je otworzyć. Gdy udało się jej, otworzyła je, a niewyraźna postać wyłoniła się z mgły. Murdra uderzyła nieznajomego drewnianą nogą w jego hełm, a ten potknął się; gospodyni znów go huknęła, tym razem prosto w nos.
Najemnik upadł na kolana łapiąc się za krwawiący nos. Próbował skupić swój wzrok na kobiecie, ta jednak zamachnęła się do kolejnego przyłożenia, lecz przeciwnik złapał za drewnianą nogę i wyrwał ją z rak Murdry. Ta zaczęła uciekać, po chwili znajdując się na drodze za karczmą. Obejrzała się - ledwo widziała płot z desek, którego rysy widać było jeszcze przez mgłę. Dźwięki walki cichły wraz z odległością, jaką pokonywała Murdra. Po chwili zatrzymała się, by złapać oddech i przypomniała sobie przecież, że noga Belgora jest w karczmie. „Zgubiłam ją, na zawsze” – Pomyślała zdruzgotana. – „Chciałam ją zatrzymać”. Niestety było już za późno. Nagle usłyszała za plecami jakieś kroki i krzyki. „Zbliżają się!” – Pomyślała, potykając się na drodze podczas ucieczki. Udała się na wzgórze prowadzące do lasu i po chwili była przy pierwszych drzewach. Kiedy biegła obok dużego kamienia, ktoś ją pochwycił i pociągnął na ziemię. Próbowała krzyczeć, ale nie była w stanie, bo napastnik zakrył jej usta dużą dłonią. Kiedy skupiła swój wzrok na nieznajomym, dostrzegła twarz Craglana.
Przywódca gildii wojowników przystawił pionowo palec do swoich warg każąc jej być cicho. Po chwili usłyszała pękające gałązki w dole. Mgła była daleko stąd, więc kobieta mogła dostrzec człowieka, który ją gonił. Craglan wycelował w najemnika, a szum strzały przedzierającej się przez powietrze zagłuszył ciszę nocy. Napastnik zachwiał się na nogach i upadając na ziemię, potoczył się w dół wzgórza.
- Ktoś cię jeszcze gonił? – Zapytał szeptem Murdrę.
- Nie mam pojęcia. – Jęknęła z przerażeniem. Nasłuchiwała jakichś dźwięków pogoni, ale udało się jej usłyszeć jedynie krzyki w oddali.
- Przepadła. Na zawsze! – Krzyknęła rozdrażniona.
- O czym mówisz? – Spytał wojownik.
- Noga Belgora. – Zaczęła szlochać. – Zgubiłam ją w karczmie, a chciałam ją zatrzymać. Przysięgałam, że tak zrobię, a teraz spłonie razem z "Dziewicą"!
- Nie sądzę. – Odparł Craglan podnosząc się. – Słuchaj!
Od strony tawerny dobiegały odgłosy radości. Murdra wstała, po czym zbiegła ze wzgórza. Gdy przeszła przez drzwi do kuchni, ujrzała pirata, który stał za ladą i oglądał nogę Belgora.
- Zdaje się, że to twoje, prawda? – Zapytał. Murda przytaknęła.
- Widać fachowo wykonana robota. – Odrzekł podając jej nogę i przytakując przy tym głową. Kobieta wzięła drewnianą nogę do ręki z wielkimi emocjami. Przejechała końcówkami palców po konturach drewna. Wszystkie nacięcia, wszystkie rysy były na swoim miejscu:
- Król Ethorn rozkazał ją wykonać. Dla mojego męża – Powiedziała.
- Rozumiem.
Podała mu swoją rękę:
- Jestem Murdra.

Diego

- Diego – Odpowiedział pirat i uścisnął jej dłoń.


Sonda
Chcesz, aby Nordic Games rozwijało markę Gothic?

Tak, trzeba dać im szansę, czekam na efekty
Nie, nieważne, że to już inna, nowa firma - tak czy siak wara od tej serii


[poprzednie sondy]
Phoenix
» Strona Główna
» ADOM
» Fallout
» Arcanum
» Disciples
» The Witcher
» Icewind Dale
» Imperium Diablo
» The Elder Scrolls
» Neverwinter Nights
» Planescape: Torment
Partnerzy

Dragon Age
Arcania
Mass Effect 2
Wiedźmin 3
Fable

© 2002-2010 Gothic Site. Partnerzy: call of duty, skyrim. jPortal