Strefy
Gothic Site
Gothic
Gothic 2
Gothic 2: Noc Kruka
Gothic 3
ArcaniA: Gothic 4
Galeria
Upadek Setarrif
» Ogólne informacje
» Historia
» FAQ
» Spolszczenie
Informacje o grze
» Ogólne informacje
» Fabuła
» Walka
» Mechanika gry
» Bestiariusz
» Oprawa graficzna
» Oprawa dźwiękowa
» Recenzje
Pomoc
» Solucja, cz. 1
» Solucja, cz. 2
» Mapy
Ekwipunek
» Zbroje i ubiór
» Amulety i pierścienie
» Oręż i tarcze
Rozdarta Dziewica
» Wprowadzenie
» 1. Murdra
» 2. Nóż
» 3. Dym w górach
» 4. Pogłoski z kontynentu
» 5. Ręka Groma
» 6. Kulawy Gospodarz
» 7. Nieznajomy
» 8. Mroczny Wojownik
» 9. Ped
» 10. Numer trzy
» 11. Drewno o kamień
» 12. Krwawe Żmije
» 13. Ochotnicy
» 14. Ochotnicy cz. II
» 15. Na krechę
» 16. Śmierć to śmierć
» 17. Wina
Galeria
» Screenshots
» Artworks
» Inne
Download
» Inne [2]
» Mody [2]
» Patche [4]

Skocz do:

Rozdarta Dziewica #7 - Nieznajomy

Hans-Jörg Knabel i Andre Bixenmann (aka Hârkon)

Sztandar Rhobara III Było już późno, a zegar wybijał godzinę dwunastą i większość klientów wędrowała do swoich pokoi na górze. Przy barze siedziało tylko kilku klientów, którzy dopijali kielichy słodu. Murdra usłyszała głośne skrzypienie drzwi. „Jeszcze tego nam tu trzeba.” – Pomyślała. Bolał ją krzyż, a oczy stały się piekące, zrobiła się senna. Nic chyba nie mogło sprawić więcej kłopotów, niż klient o tej porze.

Mężczyzna, który wczłapał się do środka miał na sobie pozdzieraną szatę, uszytą z brązowego płótna. Opierał się o laskę, a na plecach miał założoną torbę ze skóry. Kaptur zasłaniający twarz był podziurawiony. „Eh!” – Syknęła Murdra. - "Od niego raczej nie dostanę żadnej monety.” Rzuciła szmatką o blat i wyszła z kuchni idąc w stronę przybysza.

- Wynocha, zamykamy!

Obcy osłupiał przed otwartymi drzwiami do tawerny. Woda ciekła po jego ubraniu i zdążyła już utworzyć kałużę wokół niezacerowanych butów. Za nim dało się słyszeć deszcz dudniący o dach gospody. Mężczyzna ściągnął z głowy kaptur ręką zawiniętą w brudne bandaże. Miał krótkie, brązowo - siwe włosy, które połyskiwały w świetle. Stojąc w miejscu, rzucił Murdrze spojrzenie pełne żalu.

- Nie będę sprawiał wam kłopotów. – Wyszeptał mężczyzna. - Potrzebuję pokoju na jedną noc lub suchego kąta w stodole.

Miecz dwuręczny paladynów Kobieta zmrużyła oczy i przyjrzała się badawczym wzrokiem nieznajomemu. Zaczęła rozważać coś przełykając ślinę.
- Masz w ogóle czym zapłacić? – Zapytała.
Nieznajomy potwierdził i lekko się uśmiechnął.
- No zobaczmy. - Murdra warknęła z przekąsem. Przybysz sięgnął po niewielką sakiewkę spod swego płaszcza i potrząsnął nią trzymając za sznureczek.
- Zdaje się, że nie jest tego wiele. – Stwierdziła Murdra, szacując zawartość sakwy ponurym wzrokiem. Sakwa nie była wypchana po brzegi monetami, ale można było usłyszeć dźwięk uderzania metalu o metal.

- Możesz spędzić noc w stodole. – Zadecydowała kobieta. – Nie ma nic jednak do jedzenia, pozostaje tylko woda.

- Woda w zupełności wystarczy. – Oznajmił nieznajomy.

Po chwili do Murdry dobiegło stukanie drewnianej nogi swojego męża.
- Nie bądź taka surowa. – Odrzekł Belgor. – On jest przemoknięty, niech się ogrzeje przy ogniu przez chwilę, nie będzie to nas nic kosztować. Murdra zawarczała pod nosem.

Nieznajomy mężczyzna spojrzał na nią jak na sędzinę, która ma oznajmić decyzję. Po chwili milczenia, Murdra westchnęła donośnie i wzruszyła ramionami. Belgor wyszczerzył zęby.

- Jestem Belgor – Oznajmił. – A to jest moja żona, Murdra.

- Leboras. – Odpowiedział mężczyzna i podążył w stronę ognia buchającego z kominka.

Murdra w tym czasie powróciła do kuchni.
- Zostało jeszcze coś miodu? – Zapytał Elgan, kiedy oberżystka przechodziła obok jego stołu i uśmiechnął się do niej. Murdra tymczasem się zatrzymała.

- Ostatni kielich i nie ma więcej. - Pomyślała, że popełniła błąd. Mężczyzna pobiegł przez pomieszczenie i dosiadł się do Belgora i nieznajomego gościa.

- Chyba jednak będziemy potrzebowali jeszcze siedmiu kielichów. – Zawołał Elgan siadając przed kominkiem, w pełni zadowolony.

Tron Rhobara III „Nie będzie z nim kłopotu...” - Powiedziała Murdra do siebie w milczeniu i oparła ręce na biodrach. „Cholera. Siedem dzbanów miodu... i do tego pewnie trzeba będzie ich nakarmić.” Zawędrowała do kuchni i zaczęła przeszukiwać półki w poszukiwaniu kawałów suchego sera, szynki i bochenków chleba.

- Nie jesteś stąd, racja? – Zapytał Belgor, podczas gdy w tym czasie jego żona przygotowywała jedzenie. - Skąd jesteś?

- Z Myrtany dokładniej. – Odrzekł mężczyzna. – Niedaleko Faring.

- O bogowie! – Westchnął Elgan wciągając dym z fajki do płuc – Przybywasz tu z kontynentu? - Leboras skinął głową.
- Jakież to wiatry Cię sprowadziły na tą wyspę? - Jeden z mężczyzn siedzących przy stole rzucił okiem w stronę nieznajomego jakby też się chciał dowiedzieć, przybysz jednak milczał.

- Zgadzam się. – Stwierdził Elgan po chwili milczenia. – Ciężko tak gadać bez napitku. - Mówiąc te słowa, wyszczerzył zęby i spojrzał z niecierpliwością w stronę Murdry, która niosła talerz pełen szynki, sera i pieczywa.
- A gdzie słód?

- Jak nie skończysz, to będziesz pić z własnej du...! – Warknęła gniewnie Murdra, zmierzając z powrotem do kuchni. Elgan jedynie znów się uśmiechnął.

- A teraz powiedz nam... – Znów wrócił do tematu. – Co Cię tu sprowadziło?
Leboras zawahał się. - Hmm, los. – Wyszeptał.

Elgan nabrał powietrza w płuca i oparł się wygodnie w fotelu.
- Zawsze odpowiedzią jest los. – Powiedział. - Pytanie brzmi: jaki dokładniej? - Jego mina zdradzała niezwykłą ciekawość i podekscytowanie.

- Wybacz mu. – Przerwał nagle Belgor. – Wszelkie informacji z jak i o Myrtanie są dla niego na wagę złota. Jest kupcem i zajmuje się interesami z handlarzami z kontynentu.

- Nie można jednak zapomnieć o wszelkich plotkach, z których tworzy się wspaniałe opowieści. – Dodał z przekąsem jeden z drwali imieniem Grengar.
Jeden z mężczyzn siedzący przy stoliku wybuchnął na to spostrzeżenie śmiechem, a Elganowi nie było do śmiechu.
- Śmiej się, śmiej. – Odrzekł gburowato. – Gdyby nie ja, nie wiedziałbyś nawet o koronacji Rhobara III! – Wygarnął z oburzeniem.

- O koronacji rzeczesz, tak? A skąd mogę mieć pewność, czy to czasem nie jest jedno z Twoich kłamstw? - Murdra trzasnęła dzbanem, który położyła na stół.
- Tak jak mówisz! – Krzyknął Grengar śmiejąc się. – Kto w ogóle sądzi, że mówisz prawdę?

- Ja tak uważam. – Odrzekł spokojnie Leboras, a śmiech nagle ustał. Wszyscy odwrócili się w stronę nieznajomego, który ciągle stał przy kominku. - Byłem tam. - Elgan zacisnął dłonie nad głowę w geście triumfu.

- To był jeden ze słonecznych dni. – Zaczął. – Wszyscy żołnierze Myrtany zebrali się pod Vengardem. Paladyni przepełnienie dumą ustawili się w szeregach, a ich zbroje połyskiwały w blasku słońca. Rhobar stał na niewielkim wzgórzu przed wejściem do miasta. Wtedy arcymag ognia wręczył mu koronę. Ten przyjął ją do rąk i sam nałożył na głowę. Kiedy to uczynił, nagle na niebie pojawił się orzeł zataczając koło nad jego głową.

Leboras przez chwilę się zamyślił. - To było dosyć dziwne. – Stwierdził. – Kiedy Rhobar został już królem, ten orzeł wylądował na jego ramieniu. Wydawało się, że to jakiś... znak. Wszyscy poczęli skandować jego imię. – Od rycerzy, paladynów, magów... nawet mieszkańcy.

- Masz jakieś wieści o wojnie? – Zapytał Grengor nie kryjąc podekscytowania w głosie.

Nieznajomy jednak pokręcił przecząco głową. - Opuściłem kontynent tego samego dnia.

- Rhobar III zaprowadził pokój w Nordmarze. – Powiedział Elgan. – Zawarł on pakt przymierza pomiędzy klanami z północy. Pakt, który pozwoli każdemu z przywódców klanu nie stracić swojego dobrego imienia. Król ręczy za układ z Nordmarem i do tego wysłał swojego najlepszego człowieka, generała Lee wysłał Lee na południe, by przygotować kampanie przeciwko Varantowi.

- Zdaje się, że zbliżają się. – Zauważył niespokojnie Belgor. Elgan pyknął sobie z fajki.
- Któż to wie? – Odrzekł. – Może ludzie z kontynentu mają jednak rację. Może ta kampania w końcu zakończy się pokojem na kontynencie.

- Niech tu zawita. – Zawarczał Grengar. – Przywitamy go mieczem a potem odeślemy go w drogę powrotną!
- Zdaje mi się, że bagatelizujesz tą wojnę. - Rzekł Leboras.
- A co, może źle robię? – Odburknął z zażenowaniem Grengar. – To nie pierwszy raz, kiedy pokonaliśmy to myrtańskie nasienie i wykopalibyśmy ich z naszej wyspy!
- Wy?
- No Ethorn ze swą armią. – Odparł Grengar. – Wielka bitwa w Krwawej Dolinie.
- Byłeś tam, widziałeś to?

Grengar potrząsnął jedynie negująco głową.
- Jestem zwykłym drwalem, a nie wojownikiem. Jednak oświadczam uroczyście: Jeśli Rhobar kiedykolwiek zawita w Argaan, wezmę swoją siekierę i dołączę do armii Ethorna!

Transparent Rhobara III Twarz Leborasa nagle spochmurniała.
- Nie masz chłopie chyba pojęcia, co rzeczesz. – Odrzekł znów cicho. Grengar na to zaczął się jedynie śmiać.
- Pokonamy spokojnie to myrtańskie ścierwo, gdy tylko pokażą się na naszej wyspie!
Twarz Leborasa robiła się coraz ciemniejsza. Wstał na dwie równe nogi i schwycił się do Grenagra. Złapał barczystego drwala za kołnierz, uniósł go z fotela i cisnął o ścianę. Grengar jedynie wyszczerzył oczy ze zdziwienia. Próbował się przeciwstawić ale był zbyt słaby i wolny. W jednym momencie czoło Leborasa uderzyło w twarz drwala, łamiąc jego nos. Ten zsunął się na podłogę, tracąc równowagę.

Leboras pochylił się i przybliżył do twarzy Grengara. Jego pięść powędrowała do klatki piersiowej i przyciskała drwala dalej do ściany. Grengar próbował złapać oddech ale zbytnio się dusił. To był uścisk prawdziwego wojownika.

- Nie masz pojęcia, o czym rzeczesz. – Powtórzył słowa Leboras a jego głos zabrzmiał tym razem twardo i stanowczo.

Elgan stanął za Leborasem i chciał oderwać go od Grengara, ale przez przypadek naderwał rękaw jego płaszcza. Ten w ogóle nie drgnął. Wyrwał rękę z uścisku Elgana i oderwał resztę strzępków ubrania z ramienia. Murdra zauważyła tatuaż na jego bicepsie. Rysunek był zakryty licznymi bliznami i wyglądało to jakby on sam zrobił sobie je, jednak symbole na nim były wciąż widoczne. Murdrze zdawało się, że dostrzega słońce i skrzydła. Pod słońcem, pomiędzy skrzydłami, widniały gwiazdy.

Elgan spojrzał się w tatuaż i z ledwością wydusił z siebie:
- Jesteś... Paladynem.

Leboras zamknął oczy i wziął głęboki oddech. Po chwili zwolnił uścisk i puścił Grengara. Nos drwala był wygięty w jedną stronę, a skóra fioletowa i opuchnięta. Z braku sił zsunął się na ziemię i rozłożył bezwładnie ręce. Gdy tylko Leboras odwrócił się do Elgana, złość w jego oczach zamieniła się w głęboki smutek.

- Byłem. – Wyszeptał spokojnie. – Teraz jestem zwyczajnie Leboras. Ten tatuaż odraża mnie, sprawia ogromne poczucie winy w sercu. - Przybysz chwycił swą torbę i kij, po czym opuścił pomieszczenie bez słowa. Czy poszedł do stodoły czy drogą przed siebie, tego już Murdra nie wiedziała.


Sonda
Chcesz, aby Nordic Games rozwijało markę Gothic?

Tak, trzeba dać im szansę, czekam na efekty
Nie, nieważne, że to już inna, nowa firma - tak czy siak wara od tej serii


[poprzednie sondy]
Phoenix
» Strona Główna
» ADOM
» Fallout
» Arcanum
» Disciples
» The Witcher
» Icewind Dale
» Imperium Diablo
» The Elder Scrolls
» Neverwinter Nights
» Planescape: Torment
Partnerzy

Dragon Age
Arcania
Mass Effect 2
Wiedźmin 3
Fable

© 2002-2010 Gothic Site. Partnerzy: call of duty, skyrim. jPortal